Masz złą historię w BIK?

Biuro Informacji Kredytowej powstało na mocy ustawy naszego kochanego parlamentu przed kilkoma laty. Jego zadaniem było dyscyplinowanie dłużników, którzy stwierdzili, iż w wielu przypadkach niepłacenie faktur opłaca im się dużo bardziej, niż uczciwe regulowanie swoich zobowiązań. Godzili się oni na wszystkie problemy wynikające z posiadania stada dłużników depczących im po piętach i wielu z nich nawet dobrze sobie z tym żyła. Tak oczywiście nie mogło być. Jak to jednak zwykle w naszych polskich realiach bywa, wylano dziecko z kąpielą i zdecydowana większość osób skarżących się na problemy związane z działaniem Biura Informacji Kredytowych to ofiary systemu, a nie ofiary własnej źle pojętej przedsiębiorczości.

Być na liście Biura Informacji Kredytowej

Gwoli ścisłości warto dodać, że Biuro Informacji Kredytowej to po prostu biuro informacji, w których gromadzone są wszystkie dane o naszych doświadczeniach z kredytami i pożyczkami. Oznacza to w praktyce, że zdecydowana większość widniejących tam wpisów to laurki opowiadające o pozytywnym zakończeniu umów kredytowych. Biuro Informacji Kredytowej może nam po prostu pomóc w uzyskaniu pieniędzy, jeśli tylko mieliśmy dobre doświadczenia z bankami.

Jeśli jednak nasze doświadczenia najlepsze nie były, możemy spodziewać się czegoś na kształt wilczego biletu z Biura Informacji Kredytowej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wielu przypadkach negatywny wpis w Biurze Informacji Kredytowej spowodowany jest drobnostką albo czymś, co już dawno nie powinno istnieć.

 

Koszmar kredytowy

W chwili, kiedy nasz bank uzna, że nie spłacamy w prawidłowy sposób naszego zobowiązania, może automatycznie wysłać zawiadomienie o tym do Biura Informacji Kredytowej. To naprawdę jest aż takie proste. Wystarczy tylko spóźnić się z płatnością jeden dzień i już w świat może pójść informacja, że Jan Kowalski to nieuczciwy dłużnik. Zazwyczaj się oczywiście tak nie dzieje, ponieważ bank nie jest instytucją, której specjalnie zależałoby na otwartych wojnach z klientami, ale wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, nie ma po prostu możliwości odpuszczenia.

Po trafieniu na listę dłużników sprawa zwykle się bardzo mocno komplikuje, ponieważ tylko wpisujący nas na nią podmiot może nas z niej usunąć. Procedura jest prosta tylko w teorii, co w praktyce oznacza, że bardzo często będziemy figurować w Biurze Informacji Kredytowej jako osoba niespłacająca swoich zobowiązań znacznie dłużej, niż to powinno być. Niczym niespotykanym nie są sytuacje, kiedy trzeba przynajmniej sześciu miesięcy na usunięcie naszego nazwiska z czarnej listy, a termin ten nie jest liczony od momentu podjęcia normalnych spłat, ale od chwili uregulowania całości zobowiązania. Prawo przewiduje oczywiście znacznie krótsze terminy, ale przewidywania sobie, a życie sobie.

Nawet się nie dowiemy

Problemem z Biurem Informacji Kredytowej jest to, że czerpanie z niego informacji przez banki następuje automatycznie i bez większego zastanowienia. W specjalnym systemie komputerowym tworzona jest po prostu kwerenda, na podstawie której bank otrzymuje informacje dotyczące naszej historii. Jeśli jest tam aktywny wpis negatywny, wyskoczy on na samej górze listy, co dla zawalonych robotą bankowców może być automatycznym czerwonym światłem. Zwykle jednak ta informacja trafia do specjalnego szablonu kredytowego, w którym obliczana jest nasza zdolność kredytowa i fakt posiadania problemów bardzo mocno wpływa na naszą sytuację.

W banku

Negatywny wpis w Biurze Informacji Kredytowej nie oznacza jeszcze, że na pewno nie dostaniemy pieniędzy, jeśli staramy się o większą pożyczkę na dłuższy okres czasu. Małe pożyczki w zasadzie są od razu odrzucane, ale większe są przedmiotem znacznie dokładniejszego rozeznania sprawy, dzięki czemu pomimo negatywnej informacji z Biura Informacji Kredytowej cały czas mamy szansę na uzyskanie pieniędzy. Trzeba tylko pamiętać, że w sposób dość istotny będzie nam ta sprawa ciążyć i trzeba będzie w jakiś sposób przekonać bank, że mimo wszystko jesteśmy dobrą inwestycją.

Najlepszy sposób na to prowadzi przez pomoc osób trzecich. Trzeba poprosić kogoś, by był żyrantem naszej pożyczki. Przed laty instytucja żyranta była bardzo popularna, ale dzisiaj jest rzadziej spotykana. Nie znaczy to jednak, że jest zupełnie nieobecna. Czasami bank sam na poprosi o żyranta, kiedy indziej będziemy musieli go sami zaproponować.

Inna metoda to zmiana pożyczki, o którą się ubiegamy. Banki zazwyczaj lepiej patrzą na klientów, którzy chcą mniejszych su pieniędzy, na krótszy okres czasu i najlepiej jest, kiedy są w stanie udokumentować, na co potrzebują pożyczane pieniądze. Nie zawsze mamy w tych elementach możliwość zachowania jakiejkolwiek elastyczności, ale jeśli nie możemy dostać dziesięciu tysięcy złotych, warto się zastanowić, czy osiem tysięcy nie wystarczy na nasze potrzeby?

 

Poza bankiem

Nie samymi bankami żyje pożyczkobiorca. Oprócz banków pieniądze znaleźć można w bardzo różnych instytucjach finansowych, które nie będą o Biuro Informacji Kredytowej pytały, albo nie za bardzo będą się przejmowały informacjami z niego płynącymi. Bardzo często można nawet znaleźć oferty produktów finansowych, które zostały stworzone specjalne dla ludzi, którzy nie mogą liczyć na dobre wieści z Biura Informacji Kredytowej. Trzeba jednak na takie propozycje uważać, ponieważ bardzo często wiążą się one z bardzo niekorzystnymi warunkami dla pożyczkobiorcy. Nie jest to oczywiście standard, ale nie można się też dziwić, że posiadacz kapitału w jakiś sposób sam siebie zachęca do podejmowania większego ryzyka.

Zanim jednak trafimy do takiej instytucji, warto jest odwiedzić pośrednika finansowego. Firmy doradcze za swoje usługi zwykle nie biorą pieniędzy (zarabiają na prowizjach z banku), a maja one doświadczenie w załatwianiu pieniędzy dla osób, którym życie utrudnia Biuro Informacji Kredytowej.

1 komentarz »

  1. 1

    teśka, 30/11/2013 13:15

    Od 2008 r.mam spłacone kredyty ale w dalszym ciągu są wykazywane w BIK-u, mimo że nie wyrażałam zgody na ich publikację(zaznaczone w rejestrze). Figuruje nawet karta bankomatowa też spłacona o windykację której wystąpił KB a teraz BZ WBK. Przesłałam dokumenty potwierdzające spłatę i czekam na odpowiedż od firmy windykacyjnej. Jak chcą dokopać to „nogę” znajdą.

  • Partnerzy